W 2018 roku, czyli już +/- 6 lat temu próbowałem zrobić prawo jazdy. 8 podejść, nie wyszło. Moje egzaminy kończyły się głównie na placu, czasami gdzieś kawałek wyjechałem. Nie szło mi. Auto kojarzy mi się ze stresem, nie miałem przyjemności z jego prowadzenia, miałem złych instruktorów - krzyki, palenie w samochodzie, trasy głównie nieegzaminacyjne. Szkołę jazdy miałem w małym mieście, chyba nawet byłem lokalnym memem (xD), bo czasami chodziły historie wśród znajomych o moich jazdach (choć się tym nie chwaliłem). Dokupowałem godziny w innych szkołach, po których mi lepiej szło, ale to było zdecydowanie za mało.Dzisiaj mam 24 lata i czuje nadal niedosyt związany z tym, że tego prawa jazdy nie zdałem, gdy wszyscy wokół je mają. Przeszkadzać mi to nie przeszkadza, żyje teraz w dużym mieście (Warszawa), centrum. Mam wszędzie blisko, nie pamiętam kiedy auto by mi się przydało. Ale ta swego rodzaju "porażka" i uczucie niedokończonego zadania gdzieś tam ciągle się przewija. Musiałbym teraz zdawać w całkowicie nowym mieście (dużo większym - patrz: Warszawa vs. 50 tysięczne miasto). I wykupić pewnie z 20h+. Pytanie czy warto, czy po prostu są ludzie którzy się do tego nie nadają? xD#prawojazdy #motoryzacja

