Cześć. Zastanawiam się czy w przyszłym roku warto brać kredo i kupić mieszkanie za ok 550-600k pod Poznaniem/Wrocławiem z mini ogródkiem lub tarasem. I nadpłacać ratę około 2-5k miesięcznie by szybciej spłacić. Jestem singlem po 30stce, od kilku lat praca zdalna. Obecnie mieszkam w domu rodzinnym na wsi, 250m2, duży ogród, rodzicie spoko, dogadujemy się, dom ma być zapisany na mnie. Do dwóch miast wojewódzkich mam po 90km. Jednak chciałbym mieć też coś swojego. Mieszkanie typowo w mieście raczej odpada. Spore ryzyko, że któryś z sąsiadów będzie hałaśliwy. Jestem wrażliwy na hałas podczas snu i dlatego wolałbym bliźniak/szeregowca pod miastem by zmniejszyć ryzyko niesfornego sąsiada. No i ceny w mieście to raczej 800-900k a w takie kredo nie chcę się wpakować. Rodziny nie planuję/nie chcę zakładać, mieszkanie typowo pod singla. No i tutaj mam pewne "ale". Mieszkać gdzie mam, IMO Polska to nie jest zbyt atrakcyjne miejsce do ładowania się w kredyt w obecnych czasach bo niepewna sytuacja geopolityczna, demografia, wysokie koszty życia, rosnące "daniny" i podatki (prawdopodobnie ryczałt od przyszłego roku), masa grup uprzywilejowanych na które dodatkowo trzeba płacić zamiast inwestować w infrastrukturę itp. Ogólnie Polska pod wieloma względami to kraj dobry do życia, ale według mnie raczej bez przyszłości. Będzie coraz trudniej i gorzej moim zdaniem. Co sądzicie o tej sytuacji? Ładowalibyście się w kredo w mojej sytuacji?#nieruchomosci

