Była 3 w nocy. Kruwa przywitała mnie w klapkach i piżamie przy czym lekko uchyliła jedną nogę i leniwym ruchem podrapała się po tzipie. Była brzydka i sterczał jej brzuch. Wszedłem. Miała 40 lat, a przynajmniej tak było napisane na jedynym w mojej miejscowości ogłoszeniu, które od paru miesięcy przeglądałem co jakiś czas. Zapytała mnie, czy chce się umyć. Ja na to, że nie, ale pójdę się tylko przemyć. Zamknąłem się w łazience, po czym pochwyciłem niebieski ręcznik złożony w kostkę, który leżał na rogu wanny i gorączkowymi ruchami zacząłem wycierać sobie nim twarz. Byłem cały spocony. W końcu szedłem 3 kilometry na piechotę, a musiałem wyrobić się w 40 minut tak jak powiedziałem przez telefon. Jeszcze bloku nie mogłem znaleźć. Po wytarciu twarzy, włożyłem chuja do umywalki i z lekka przepłukałem go wodą żeby nie śmierdział. I tak pewnie nie śmierdział, ale chciałem mieć pewność, że nie śmierdzi. Wyszedłem i poprosiłem o szklankę wody. Otrzymałem ją. W tle, na telewizorze, leciał jakiś rap. Prostytutka podgłośniła muzykę i rzuciła gdzieś pilot. Zamieniłem z nią parę słów po czym poszła pod szafę i zaczęła się rozbierać. Mały, o białej sierści, pies podbiegł do mnie i zaczął mnie obwąchiwać. Tak, miała psa. Był lekko nieufny. Współczułem mu, że musi być świadkiem tych wszystkich rzeczy, które dzieją się w tym mieszkaniu. Pies na szczęście odszedł i położył się na krześle, gdzie został do końca spotkania. Diva usiadła na łóżku, nieumiejętnie założyła mi gumkę na wpół stojącego penisa i wzięła go do ust. Niby-obciągała przez około 20 sekund i zapytała: "może przejdźmy już do stosunku?" Byłem trochę zmieszany i odpowiedziałem "no dobra". Poszła trochę dalej i wypięła dupę. Chciałem go wsadzić gdy nagle sflaczał. Zacząłem fapać, ale tylko się zmniejszył. Ona tylko czekała. Fapałem i fapałem. W końcu diva obróciła się do mnie i zapytała "co mu jest?", ciągle waląc i dysząc, odpowiedziałem że nie wiem i że nigdy mi się coś takiego nie zdarza. Zapytała mnie czy brałem narkotyki i dodała "masz coś?" W końcu wstała i powiedziała "no to go postaw, masz swoje sposoby" i poszła do kuchni. Leżałem spocony na łóżku i próbowałem go postawić. Znowu poprosiłem o szklankę wody. Gdy wstałem po wodę, kruwa spostrzegła wielką plamę na prześcieradle w miejscu, gdzie było przedtem moje ciało. To była plama potu. Rzekła: "wiesz co, zmienię prześcieradło". Stałem tam i nadal trzepałem kompletnego flaka, czekając aż je przyniesie. Przyszła. Jednym ruchem ręki zdarła z łóżka stare prześcieradło i rzuciła je za siebie na krzesło, gdzie leżał pies. Gdy zorientowała się, że rzuciła nim w psa, zerwała się do niego. Chwyciła dwoma rękami jego głowę i przystawiła swoją twarz do jego pyska, po czym zaczęła mówić w słodko-głupkowaty sposób: "ojejciu, przepraszam cię, nie widziałam cię, przepraszam, przepraszam" i pocałowała go w głowę. Usiadłem na świeżej pościeli i tam fapałem. W tle leciał rap. Kruwa chodziła w tę i spowrotem. W końcu pomyślałem, że jeśli to wszystko będzie tyle trwało to zmarnuję godzinę, za którą zapłaciłem trzy stówy na wejściu. Powiedziałem "wiesz co, może włączę sobie jakiegoś pornosa na telefonie". Trzęsącymi się rękoma wygrzebałem palcami, niczym chirurg nabój z postrzelonego ciała, ze swoich ubrań rzuconych pod ścianę, smartfon. Szybko, nie marnując czasu, włączyłem pornhuba. Przeglądam nowe filmy - nic ciekawego. Loguję się na swoje konto i zaczynam oglądać filmy z ulubionych. Niestety, nic mnie nie podniecało. Wziąłem drugą godzinę. Razem 600. Leżałem i dwoma palcami szybko marszczyłem skórę na kompletnie skurczonym penisie. W tle cały czas leciał rap. Nadal byłem spocony. Czułem wstyd. Waliłem i waliłem. W końcu znudziło mi się trzymanie telefonu, więc zacząłem fapać bez niego. Patrzyłem się przed siebie, w telewizor i marszczyłem. Diva leżała obok mnie, a ja w pocie czoła, ze wszystkich sił waliłem do teledysku AK-47. W końcu stwierdziłem, że chyba nic z tego. Byłem zażenowany. Ubrałem się, podziękowałem i wyszedłem. Szedłem na piechotę do domu. Był świt i padała ogromna ulewa, a ja nie miałem parasola.#divyzwykopem

