Opublikowane
#związki #dda #przegrywPotrzebuję podzielić się swoją historią. Chciałabym usłyszeć jak byście zareagowali, gdyby przytrafiło się to waszej potencjalnej partnerce. Mam 28 lat. Zawsze uważałam, że jestem singielką z wyboru, że nie trafiłam jeszcze na tego jedynego i przyjdzie czas na miłość. Im zaczęłam robić się starsza, więcej rozumieć, chodzić na terapię, załapałam, że mam jakieś nieprzepracowane traumy związane z moim ojcem, który był alkoholikiem. Moje pierwsze wspomnienie dotyczące mojego podejścia do związków pochodzi jeszcze z czasów dzieciństwa - pojechałam kiedyś z rodzicami na ślub i w kościele złapała mnie myśl, że ja ślub wezmę dopiero jak moi rodzice umrą. Towarzyszył mi jakiś ogromny wstyd na samą myśl, że miałabym przedstawić jakiegoś kandydata na męża moim rodzicom. Oczywiście później to się zmieniło i miałam swoją licealną miłość, która była moim jedynym jak do tej pory "poważnym" związkiem. To ja zadecydowałam po roku o zakończeniu związku, ale myślę, że spory wpływ miało na to, że ten chłopak nie był za bardzo akceptowany przez moich rodziców.Później spotykałam się z innymi, ale nigdy ich już nie przedstawiałam rodzicom - nigdy nie doszłam z nimi do takiego levelu zaangażowania znajomości, żeby ich zaprosić do mojego domu rodzinnego. W sumie to nie dochodziło do żadnego levelu zaangażowania, bo albo na samym początku spotykania się, ja wycofywałam się z relacji, albo sytuacja się odwracała i ja byłam zaangażowana, ale chłopak nie chciał relacji ze mną. No i tak mi kilka lat przeleciało, ostatnio już myślałam, że może wreszcie się udało, ale znów wpadłam w schemat, że wyidealizowałam chłopaka, który na początku poświęcał mi dużo uwagi, a wcale nie miał na myśli związku ze mną.Jestem rozbita, bo z jednej strony słyszę, że wszystko ze mną w porządku, że mam ładną buzię i to, ale to aż dziwne, że nikogo nie mam, że coś musi być ze mną nie tak. czuję się trochę zdesperowana, bo chciałabym mieć fajny i udany związek, ale znów czuję, że zaczynam budować w sobie jakieś mechanizmy ochronne, które nie pozwalają mi się otworzyć ze względu na strach przed oceną. Dlatego chciałabym się dowiedzieć z waszej perspektywy niebieskich pasków - czy taka historia jak tu opisałam, może być dla was red flagiem u partnerki?
15

Dyskusja

Rejestr odpowiedzi mirko.pro (2)
mirko_anonim
Opublikowane
Nie jest tak zle u ciebie. U mnie jest gorzej. Na tyle gorzej ze w moim domu nigdy nie padly takie slowa jak kochac, milosc, seks.. jedno wielkie tabu. Tez stary alkoholik. Matka zacofana ultra katoliczka co tylko potrafila mnie izolowac od spoleczenstwa. Nie walcze juz z tym. Nie wyobrazam sobie czegos takiego jak slub, rodzina. Chyba jedynie jakbym wyprowadzil sie na drugi koniec polski albo swiata i tam znalazl najlepiej jakas rownie zaburzoną kobiete. Najlepiej tez bez rodziny i znajomych. Ja nawet nie mialbym kogo zaprosic na slub..nawet pieprzonej jednej osoby bo matka mnie skutecznie odizolowala od znajomych i dalszej rodziny. Wątpie ze takie osoby jak ja jeszcze istnieja.
Moderator razzor91
Anonimowy użytkownik
mirko_anonim
Opublikowane
Odpowiem Ci z perspektywy niebieskiego, który przekroczył magiczną granicę trzydziestki.Zaczynając od końca - nie wiem czy nazwałbym to redflagiem, ponieważ częściowo rozumiem Twoje zachowanie. Wydaje mi się, że nie. To po prostu jedna z rzeczy, nad którymi trzeba trochę popracować.Widzę w tej historii dużo podobieństw - dda, wstyd przed przyprowadzaniem partnerek żeby poznały rodziców, zrywanie z nimi, ponieważ czułem że coś jest nie tak i ostatecznie bycie samemu przez blokady, jakie sam sobie stworzyłem. Bardzo często jak rozmawiam z osobami, którymi nie jestem jakoś bardzo blisko, od razu ucinam temat rodziny. Mówię, że nikogo nie mam/nie utrzymuję kontaktu i nie wchodzę w szczegóły. Wydaje mi się, że po prostu wstyd mi za to, jak zostałem (nie)wychowany. Widzę to na przykładzie związków. Z każdym kolejnym niby było lepiej, ale rzeczy które dla innych przychodziły naturalnie, dla mnie były czarną magią. Okazywanie uczuć, otwarcie się przed kimś, zaakceptowanie że druga osoba nie jest wrogiem i nie chce robić wszystkiego przecieko mnie - brzmi to absurdalnie, ale myślę że sporo osób z dda ma za sobą tego typu doświadczenia. Na pewno nie jesteś w tym wszystkim sama. Świadomość że inni walczą z takimi samymi problemami i udaje im się je pokonać potrafi dodać otuchy. Nie będę zgrywał eksperta, bo sam mam masę problemów i daleko mi do ideału, ale wydaje mi się że najważniejsze jest nastawienie. Jeśli pogrążysz się w samonapędzającej się spirali tego typu przemyśleń, to raczej nic dobrego z tego nie wyjdzie. Dlatego polecam by dobrej myśli.
Moderator razzor91
Anonimowy użytkownik

Komentarze z Wykopu

Sprawdzamy liczbę komentarzy...

Zobacz wszystkie wpisy

Akcje

Otwórz wpis na wykop.pl
Klucz publiczny:

clwnvyo4l009apgbr4rzf1s9c

Dodane: 26 maja 2024 - 20:41:28
Opublikowane

Autor był widzianyponad 2 lata temu