Ale nie rozumiem tego, czemu ludzi tak ciagnie do tych duzych miast typu Wielka Piatka, ze koniecznie musza tam zyc. Glowny argument to praca. Ale serio? Byle korpo w duzym miescie placi 5-6k/mc na reke. Tyle to spokojnie mozna miec nawet na prowincji. Moze nie wiezowiec, ale mala polska firma z sympatyczna atmosfera. Fakt, rozumiem jak ktos po studiach szuka pracy by zdobyc doswiadczenie na start. Ale jak ktos juz ma 30 lat (5 lat w zawodzie) to nie rozumiem po co ma dalej sie kisic w przeludnionym miescie w kawalerce, skoro za podobna cene pewnie kupi dom na prowincji i bedzie miec 100 razy wyzszy standard zycia.Nawet polacy co wracaja z emigracji, jak juz wracaja, to do mniejszych miast i zyja godnie. Niech mi ktos 30+ wyjasni czemu wybiera dobrowolnie siedzenie na sile w takim Krakowie, Poznaniu, Warszawie czy Wroclawiu. Pomijam oczywiscie przypadki gdy ktos serio robi kariere w jakis managerskich stanowiskach 30-50k/mc, ale jak sledze mirko, to wiekszosc pisze ze pracuje by miec za co zyc ¯\(ツ)/¯ #nieruchomosci

