#nieruchomosci #wyznanie #poradyzycioweZ niedowierzaniem oglądam sytuację na rynku nieruchomości jako 'szczęśliwe bananowe dziecko' które jest spadkowiczem. Mam mieszkanie o rynkowej wartości blisko 600 000zł w mieście wojewódzkim, pomieszkuję w nim i wynajmuje 3 pokoje - co daje mi stały przychód na poziomie 2500zł. Nie wyobrażam sobie bym kiedykolwiek się dorobił takiej włości jakbym miał odkładać po kilka tysięcy miesięcznie to bym się 'zesrał'. Aktualnie obmyślam kwestię sprzedaży tej nieruchomości i inwestycję blisko 200k w jakiś mały biznes. Niektórzy urodzili się w czepku, a niektórzy liczą zdolność kredytową i oglądają się na WIBOR.

