Mirki, posypało mi się zdrowie (i już raczej z tego się nie wykręcę), wcześniej posypała się kariera. Śmieciarka stoi za rogiem i czeka. Myślę o wylogowaniu się zanim trafię na ulicę i stracę kontrolę zupełną nad bólem, ciałem, umysłem. Tylko pytanie, czy wylogować się samemu, czy z różową? A jeśli z różową to czy mówić jej o tym?Jesteśmy w sumie szczęśliwi ze sobą, żyjemy razem 20 lat i nadal całkiem się lubimy. Różowa jest człowiekiem bardzo wrażliwym, wiernym i ufnym. Jak dobry psiur. Gdy czasami wspominałem nie wprost o wylogowaniu się to była przerażona. Ona chce żyć, ale też nie wyobraża sobie życia beze mnie - mimo, że już teraz jestem niemal w 100% zdany na jej łaskę. Nie sądzę też aby ona sobie poradziła w przyszłości ani mentalnie ani finansowo, mimo, że jest pracowita, ale jest zbyt prosta, ufna i szczera i takich ludzi po prostu każda firma dyma.No i nie wiem co teraz zrobić. Zabierać ją ze są? Jeśli tak, to czy wtajemniczać ją w szczegóły, czy zrobić, co mam zrobić z zaskoczenia?#przegryw

