Lata mijają na #neet i człowiek się zastanawia po co się urodził, po co to wszystko?To jest specyficzny styl życia, byle kto tak nie da rady żyć, trzeba być patologią typu aspołeczny/schizoidalny dziwak. Pamiętam że na początku neetu jeszcze wychodziłem na spierdotripy, odwiedzałem rodzinę mieszkającą niedaleko mnie. Jeśli za długo siedziałem w swoim pokoju to wchodziła na łeb mocna deprecha, bezsens i musiałem gdzieś wyjść, ale z czasem zaadaptowałem się.Nie wychodzę już z domu, całe dnie potrafię leżeć w łóżku.Zero potrzeb kontaktów międzyludzkich, minimalizm, ulubiona rozrywka - leżenie.Bardzo mocno pomógł mi spadek libido od dłuższego czasu, człowiek zrobił się spokojny. Motywacja leży, co ma mnie motywować? Nic na tym świecie nie ma ciekawego.Nie mam depresji, myślę trzeźwo. Leki, terapia?Były już jeszcze na początku tej drogi, o ile te leki znieczulały, tak terapia to zwykłe złodziejstwo, branie kasy za to co Ci może doradzić randomowa osoba z ulicy za darmo.Co ze mną będzie jeśli rodzice umrą? Cierpliwie czekam na to, aby w końcu złapać autobus i odjechać pdk.

