Te psy co najwyżej zachęcą wilki do ataku i w czwórkę zginiecie. Ja to nie radzę mieć beki z Bieszczad, bo mam myśliwską rodzinę tam i zagryzione psy to powszechność. Najczęściej od jakiegoś cyklisty. Inna sprawa, że dodatkowo myśliwy was wszystkich pomyli z dzikiem. I na dodatek możesz dostać wysoki mandat, bo zazwyczaj las do kogoś należy, a obozującego typa łatwiej dorwać niż spacerowicza.U nas, jeśli ktoś chce rozbić gdzieś namiot, zgłasza się do nadleśnictwa i mówią mu jaki teren na jaki okres można sobie użyć pod namiot. Wtedy w papierach jest osłonka przed myśliwymi i przed mandatem. No i zapewne wilkami też.