Chciałem się trochę pożalić bo ostatnio czuję się jak totalny #przegryw Po urodzeniu dziecka moja żona stwierdziła, że ma zerowe libido i nie mamy na razie szans na jakiekolwiek zbliżenie. Czuję się zmęczona i nieatrakcyjna co doskonale rozumiem bo opieka na dziećmi to rzeczywiście ciężka praca. Stwierdziła, że może jak dzieci pójdą do szkoły to jest szansa na poprawienie relacji intymnych bo teraz zwyczajnie nie ma na to czasu. Dowiedziałem się również, że jeżeli chce to mogę jakoś sobie ulżyć z inną kobietą co jakoś nie napawa mnie optymizmem. Wizja skorzystania z usług prostytutki jest dla mnie dość straszna, a na wchodzenie w jakieś relacje romantyczne zwyczajnie nie mam czasu i pieniędzy.Moje życie zawodowe również nie wygląda jakoś za ciekawie. Praca przestaje mi sprawiać radość przez jedną pracownice która terroryzuje nasz dział. Ewidentnie stosuje mobbing i jest bezczelna. Dobra atmosfera to już przeszłość.Przeraża mnie to, że stałem się od tego strasznie zależny. Te wszystkie sytuacje wywierają na mnie negatywny wpływ i moje samopoczucie pikuje w dół i wzmaga agresywne zachowania. Osobiście wolę iść w stronę zachowań asertywnych niż popaść w depresję, ale wiem że to będzie trudne.

