Mam prawie 40 lat, z wyglądu jestem przeciętnym facetem takim 4/10. Nigdy nie miałem powodzenia u kobiet z powodu niskiego wzrostu 175, dodatkowo pochodzę z niezbyt zamożnej rodziny. Jedyna dziewczyna którą miałem i poznałem po studiach zostawiła mnie za namową rodziców którzy uważali, że z takim biedakiem jak ja nie powinna się wiązać. Randki z Internetu to był koszmar który wpędzał mnie w coraz większa depresję, większość kończyła się na jednym spotkaniu, z pojedynczymi dziewczynami udało mi się utrzymać dłuższą znajomość ale zawsze traktowały mnie jako kolegę który wszystko potrafi w domu naprawić i jak zadzwonią to nie odmówi pomocy. Ciężką pracą i samozaparciem udało mi się w końcu dojść do dobrych zarobków. Żyjąc skromnie i oszczędnie udało mi się wybudować bardzo ładny dom. Ostatnio napisała do mnie laska którą 8 lat temu zaprosiłem do restauracji, po spotkaniu zapytałem czy będzie chciała się jeszcze spotkać, powiedziała wprost „żebym spojrzał na siebie”, tak samo odezwały się dwie inne. Jedna samotna matka z dzieckiem, a druga panna która jest w związku z przystojnym gościem który ma problemy z ćpaniem i finansowe i dlatego chce się z nim rozstać. Wiem, że wszystkie dowiedziały się, że mam ten dom i tylko dlatego napisały. Myślicie, żeby dać którejś drugą szansę, czy lepiej być do końca życia sam? #przegryw

