Odkąd zamieszkałam z facetem po roku to z czasem stał się leniwy. Nie chodzi mi o to, żeby przy mnie tańczył i mnie zabawiał, a o wyjście czasem gdzieś bez marudzenia czy wzdychania.Wcześniej pomieszkiwał u mnie i non stop chciał wychodzić, jeździć (ja z resztą też). Teraz nawet na spacerze raz na tydzień potrafi komentować, że mógł wziąć auto. Zawsze lubił jeździć że mną na kręgle, bilard i basen, a teraz jak ja nie zaproponuje to nie ma opcji.. I tak zdążają się jego wymówki (niby dla zartow). Jak u mnie pomieszkiwał to się jeszcze przejął czy np. Zmokne wracając z pracy, a on pracuje o wiele krócej niż ja i zdalnie, więc ma więcej czasu i energii. Czasem niby zależy mu żeby wypić razem kawę i jęczy, kiedy ja nie chce na razie pić, a potem jak pijemy i ja jestem w połowie to ucieka do kompa oglądać filmy na yt xDOgólnie to jest spoko, miły oprócz ciągłego marudzenia (niby dla żartow), ale czuję jak że mnie ulatują uczucia po tych 3 miesiącach mieszkania razem. Gdybym nie proponowała chociażby spaceru, to on w ogóle by nie wychodził i 80% czasu spędzał przed kompem lub oglądając 5 raz ten sam serial.Był zupełnie inny przez rok poznawania się. Nawet dla "milosci" przeprowadził się w moje okolice.Nie rozumiem tej sytuacji, chce mi się poznać nowych znajomych,żeby móc z kimś wyjść, kto nie bedzie z łaski wychodził z domu.Czy już ten związek ma tak wyglądać... Nie wiem. Nie satysfakcjonuje mnie to#zwiazki #logikaniebieskichpaskow

