Jesteśmy z moją dziewczyną uzależnieni od marihuany. Od początku związku (prawie 4 lata) palimy praktycznie codziennie. Ostatnio podjęliśmy decyzję, że czas zrobić sobie przerwę od tego jeśli nie zrezygnować w ogóle. Problem w tym, że to było naszą codziennością i choć to słabo brzmi, była to jakaś część naszego związku. Mamy wspólną pasję poza tym, ale ziółko praktycznie było obecne we wszystkim co robiliśmy. Stało się to jakimś rytuałem, że np. po jakimś wysiłku palimy blanta, że na spacer idziemy z blantem, paliliśmy do filmu, do grania w gry.Zastanawiam się jak najmądrzej od tego odejść, bez szkód dla naszego związku. Jesteśmy oczywiście świadomi tego, że będzie nerwowo przez jakiś czas, ale to jakoś przetrwamy.Najgorsze w tym jest jednak to przyzwyczajenie. Jest sporo momentów w ciągu dnia, które silnie kojarzą nam się z momentem na blanta i to będzie jeszcze długo w nas siedzieć.Czym można to zastąpić? Jeśli ktoś był w podobnej sytuacji - macie może jakieś porady?Od jakiegoś czasu marzę, żebyśmy byli jak normalni ludzie, których cieszy to, że zrobili sobie kakao do oglądania filmu i którzy żadnej chwili nie muszą podbijać sobie używkami

