Dopadła mnie depresja. Obserwuje to od około roku. Już kiedyś miałam i ledwo z niej wyszłam, to była długa walka. Miałam nadzieję, że to obniżony nastrój ale jednak nie. Mam jakieś 90% objawów psychicznych i zaczynają się fizyczne.Jestem w dosyć świeżym związku (z rok) i chyba to nie ma sensu. Nie wiem dlaczego ale czuję, że to mi nie pomaga a zaczyna ograniczać. Do tego ciężko mi nie obciążać go swoimi problemami i uśmiechać się kiedy w środku wyje. Coś tam wspomniałam, że jest źle ze mną ale z bardzo wsparcia nie było. Powiedział żebym poszła sobie na terapię to będzie lepiej. Fajnie ale teraz mnie nie stać i przykro mi było, że widząc jak wygląda moja sytuacja nawet o tym nie pomyślał.Więc finalnie nic się nie odzywam na ten temat bo chyba dwie krótkie rozmowy doprowadziły do tego, że nie czuje się już bezpiecznie mówiąc o tym co czuję i o swoich słabościach. Widziałam kompletną ignorancję tego niestety.Eh trudno będzie, wiem że będzie próbował i próbował, że nie przyjmie tej informacji do wiadomości ale jego osoba obciąża mnie jakoś psychicznie i odbiera resztki energii.Chciałam się wygadać, usłyszeć rady od was...#zwiazki

