skrót: w pogoni za cipą przegrałem wszystkoMam 42 lata, więc zasadniczo kobiety z mojego pokolenia powinny jeszcze ogarniać na czym polega małżeństwo i jakie ma obowiązki. 12 lat temu poznałem dziewczynę i tak się w niej zadurzyłem, że zignorowałem pierwszy wielki red flag - powiedziała że nie uprawiała seksu od półtora roku i szuka chłopaka, który ma podobnie. Red flag drugi zaraz potem - chce randkować 6 miesięcy zanim do czegoś dojdzie. Zapytałem tonem żartu, czy chłopak z którym randkuje może spuszczać z krzyża i oczywiście powiedziała, że nie. 6 miesięcy wydało mi się do wytrzymania, więc trochę ją pobajerowałem i zaczęliśmy randkować. A 6 miesięcy zamieniło się w półtora roku, bo ciągle nie była gotowa. Pomyślałem, że może wstydliwa i zmieni jej się po ślubie (ateistka ale ślub w kościele chciała). NO I SIĘ NIE ZMIENIŁO.Po 5 latach zacząłem zdradzać, i robiłem to tak, żeby nie ucierpiała nasza relacja i tak, żeby to nie wyszło na jaw. Po jakimś czasie jej przyjacióła zrobiła dramę, że z mężem bierze rozwód, bo wynajęła detektywa i odkrył romans. Nigdy nie dałem żonie powodu do nieufności, zawsze robiłem co chciała, zapewniłem jej życie idealne, więcej zarabiałem a i tak dawałem dostęp do mojego konta, nic nie musiała robić, a i tak żyła jak księżniczka. I jak się odwdzięczyła? Też wynajęła detektywa. Nie żeńcie się.#zwiazki

