TLDR: Szkoda mi mojej byłej :/Co jakiś czas przychodzi mi myśl, że szkoda mi mojej byłej. Jestem świadomy, że żyje ona w nieszczęśliwym związku, do którego sama dążyła. Jest ona dość specyficzna (border + adhd),wiem, że ciężko będzie jej znaleźć kogoś kto będzie chciał ją zrozumieć / zaangażuje się w jej poznanie w tak dużym stopniu, jak zrobiłem to ja - gdy byliśmy w naszym związku (lata nastoletnie).Ja aktualnie przeżywam w sumie drugą młodość - czego nie spodziewałem się po naszym rozstaniu, bo dość szybko poznałem kogoś kto otworzył mi oczy na trochę inny świat w którym mogę się spełniać, natomiast nadal mam w sobie jakąś część empatii i zastanawiam się, czy ta moja ex będzie kiedyś "prawdziwie" szczęśliwa. I nie nie chodzi mi o to, że przy mnie nadal byłaby szczęśliwa, pewnie nie, po prostu mam w sobie nadal taką cząstkę odpowiedzialności za nią i w sumie byłbym szczęśliwy, gdyby znalazła sobie kogoś na kogo rzeczywiście zasługuje, bo mimo bordera, nie jest to zła baba #zwiazki

