Opublikowane
Mam nietypowy problem. Wczoraj zdałem prawo jazdy. Po ponad półtora roku nieustannych starań, dodatkowych 70 godzinach zajęć i 13 niezdanych egzaminach praktycznych (teoria za pierwszym razem). Nie wspominam nawet o kosztach, bo to chyba jasne. Ledwo zdałem, ale zdałem chociaż jak mi powiedział egzaminator - na granicy. Stresuję się, mam wolny refleks, po mieście jeżdżę naprawdę wolno te 30 maks 40, niigdy nie wyprzedzam, nigdy nie wyjeżdżam na trasę. Wychodzę z założenia, że takie rzeczy przychodzą z czasem i się wyrobię. I teraz mam dylemat co robić. Nie stać mnie na auto, bo cały hajs władowałem w prawko. Ewentualnie mogę kupić szrota za 3-5 k po następnej wypłacie. Albo poczekać rok i uskładać te 40 k i wybrać coś ciut lepszego. Ale boję się, że zapomnę po tak długim okresie przerwy i nie wsiądę za kółko. A wszyscy mówią, że najważniejsze to od razu zacząć jeździć. Co jest więc lepszym wyborem? Jakiś zdechlak co się po roku rozleci byle jeździć, czy odłożenie na nieco porządniejszą maszynę ale przez to ryzyko, że będzie ciężko mi wrócić do kierowania?#prawojazdy

Dyskusja

Rejestr odpowiedzi mirko.pro (1)
mirko_anonim
Opublikowane
Kupuj szrota zanim wszystko zapomnisz.
Moderator digitallord
Anonimowy użytkownik

Komentarze z Wykopu

Sprawdzamy liczbę komentarzy...

Akcje

Otwórz wpis na wykop.pl
Klucz publiczny:

cllfkdcvh00oh0m6a9wh7652p

Dodane: 17 sierpnia 2023 - 21:38:03
Opublikowane

Autor był widzianyokoło 3 lata temu
Zobacz wszystkie wpisy