Nie wiem co zrobić z tematem #nieruchomosci mieszkaniaWynajmuje teraz małe mieszkanie(może nawet za małe) w dużym mieście. Łapie się na kredyt 2 procent i miałbym max tego wkładu 200k jak trzeba. Mógłbym teraz pewnie kupić mieszkanie "jakieś"(mam kilka lokacji na oku) i zamieszkać. Będzie za "chwilę" budowa mieszkania w lokalizacji idealnej gdzie pewnie bym mógł siedzieć 10+ lat. Problem że nie wiem ile czasu do zbudowania, minimum 2 lata. Dodatkowo jest szansa że zabiorą 2% albo cena będzie taka że będę musiał mieć małe mieszkanie/wcale. Tutaj nawet pewnie byłbym w stanie iść w normalny kredyt byle mieć tą lokacje, ale serduszko i kieszeń wolałyby nie. We wszystkich sytuacjach rynek pierwotny tylko ale to raczej nie ma znaczenia dla dylematu. Opcje mega taniego wtórnego niestety odrzuciłem po researchu.Nie wiem co w tej sytuacji zrobić. Czekać na lepszą lokacje czy zamieszkać gdzieś teraz w "gorszym" mieszkaniu. Cokolwiek nie zrobię mogę żałować.Za kupieniem teraz:- Dopłaty do kredytu- Skończenie z wynajmem od razu- Mogę sprzedać i zmienić na drugą lokacje jak będzie szczęście w terminach- Może zadziała zasada pierwsze mieszkanie dla wroga(?)Przeciw kupieniu teraz:- Musiałbym wykańczać pod sprzedaż nie pod siebie- Mogę stracić świetną lokacje przez niecierpliwość Za kupieniem później:- Lokacja lokacja lokacja- Mieszkanie pod siebie we wszystkich tego słowa znaczeniachPrzeciw kupieniu później:- Nie wiadomo co będzie, opóźnienia z powodów różnych- Nikt nie zna ceny przez punkt wyżej- Możliwe utracenie dopłat z powodu czasu(ograniczenie programu) lub wyjścia poza limit wkładu- Różne powody dla których nie kupuje tej opcji w stylu ceny w kosmosie, inne nowe wady się pojawiły i wracam do opcji pierwszej i tracę wynajmując etc.Rozum chyba podpowiada kupić teraz(zwłaszcza przez maxowanie kredytu2%). Może też siedzę w strefie komfortu i wynajduje powody dla braku działania.

