Proszę o pomoc/poradę: #depresja - od ponad 3 tygodni nie jestem niemal w stanie wstać z łóżka,- chce cały czas spać, bo wtedy czuję autentyczną ulgę/odpoczynek od życia,-prysznic jest dla mnie wyzwaniem, ale 2-3 razy w tygodniu mi się to udaje,-nie mogę patrzeć na siebie w lustrze/czuję się bezwartościowa,- strasznie schudłam w ciągu ostatniego miesiąca, w ogóle nie myśle o jedzeniu/nie mam apetytu-nic nie sprawia mi przyjemności, podejrzewam anhedonie na maxa,- boję się przyszłości, mam wrażenie, że "wszystko pozamiatane" , nic mnie już dobrego nie spotka, a wręcz przeciwnie, czeka kolejna dawka bólu emocjonalnego i rozczarowania,- aktualnie nie pracuje, i nie mam ubezpieczenia (rejestracja w UP jest dla mnie obecnie poza wykonalnością), ale mam środki na prywatne wizyty u psychiatry,- podejrzewam że już wcześniej depresja czaiła mi się na karku, już wcześniej miałam długie epizody smutku, poczucia niskiej wartości, i unikania ludzi, ale teraz to wszystko rozwaliło mnie totalnie na łopatki.I dalej nie da się tak żyć, ujmując to delikatnie w takim stanie " zawieszenia". Czy psychiatra mi pomoże? Czy leki farmakologiczne jakoś pomogą podnieść mi się i żyć? Bo jeśli tak to planuje zrobić ten wysiłek i wybrać się do psychiatry. Jak z nim rozmawiać? kiedy spodziewać się efektów po lekach? A może nawet rozważyć pobyt w szpitalu psychiatrycznym na obserwacji i doborze leków (tylko że nie mam ubezpieczenia... )Proszę o porady, zwłaszcza od doświadczonych tym problemem osób.

