Nikt nikomu nie będzie pomagał bo świat to dżungla a duże miasta tym bardziej. Wszędzie konkurencja i rywalizacja. Jesteś potencjalnym rywalem o samice więc nikt nie będzie się nad tobą litował, a dziewczyn jest określona liczba i normictwo się o nie dosłownie bije. Jeżeli nie dajesz nic grupom jakie się potworzyły i widzą w tobie zbędny balast i piąte koło u wozu to jesteś poza cała zabawa, nie jesteś do niej zapraszany bo nic do niej nie wniesiesz. O względy ludzi trzeba się starać, masz mieć pewien imidż a jeżeli jest on szary jak papier do dupy to nikt cię nigdzie nie zwerbuje. Wielki świat to nie przedszkole. Masa takich jak ty robiła to samo i się im nieudało. Potrzebna jest wysoka pewność siebie zaszczepiona przez rodziców, po patologiach i przejściach nie wyrastają wygrywy. Wysoki testosteron też jest potrzebny do przebicia się, przebojowość i cwaniactwo. Wystarczy się potknąć parę razy w szkołach, wyobcowac przez jakieś gnębienia i jesteś poza spoleczenstwem. Potem uzależnienia, samotność i nędzne życie. Płeć przeciwna jest rozchwytywana bo jest potrzebna w towarzystwie, ty potrzebny nie jesteś. Ja też nie, to koniec.