Co sądzicie jednak o straszeniu światłem stop, gdy ktoś siedzi dosłownie na zderzaku? Raz spotkała mnie taka sytuacja: DK91, okolice Słowika. Jechałem przepisowe w tamtym miejscu 70 km/h (może nawet nieco ponad limit, w granicach +5, +10 km/h). Zauważyłem, że kierowcy ciężarówki bardzo mocno się śpieszy i siedzi mi na zderzaku. Świadomy, że taki pojazd nie hamuje w miejscu,chcąc zwiększyć odstęp, wcisnąłem pedał hamulca, jednocześnie trzymając gaz (tak by nie zmniejszyć prędkości, a jednocześnie zapalić światła stopu).Niestety nie tylko nie pomogło, a wręcz rozjuszyło to niecierpliwego kierowcę, który jeszcze bliżej trzymał się mojego zderzaka i migał długimi. Co ciekawe, przede mną były auta jadące z podobną prędkością, więc nie wiem kogo on tam chciał pogonić. Postanowiłem sztywno trzymać się ograniczeń (tuż przed Ozorkowem jadąc w stronę Łęczycy, na przemian 50 km/h i 70 km/h). W odpowiedzi on wyprzedził mnie tuż przed zakrętem i skrzyżowaniem.To było całkiem dawno, wtedy po prostu chciałem mu utrzeć nosa i nieco zmusić do trzymania dystansu, teraz gdy o tym myślę to uważam, że sam dałem się sprowokować i zwiększyłem ryzyko zdarzenia drogowego, pomimo spokojnej jazdy zgodnie z przepisami#motoryzacja #pytanie #stopcham

