Jestem człowiekiem który cierpi na samotność. Nie mam dosłownie żadnej osoby z którą mógłbym porozmawiać. Rodzina jest do mnie wrogo nastawiona (co innego siostra, ale ta tylko dzwoni jak coś chce albo mnie wykorzystać, bo sama sobie z czymś prostym nie radzi).Znajomi? Też ich nie ma. Też tylko jak coś chcą. Tak to takiego szczerego, prawdziwego... brak. Kiedyś był, ale wziął ślub i jak odpisze po 5 wiadomościach po tygodniu to cud. Inny też odszedł do innych znajomych. No i zostałem sam.Pracuję zdalnie. Hobby? Mam, ale znajomi tam są tylko na chwilę. Nie są zainteresowani znajomością, tak samo dziewczyny.Jestem po 30-tce. Nie pytajcie o dziewczynę. Zupełnie mi z nimi nie wychodzi. Ludzie dla mnie nie istnieją można powiedzieć ani ja dla nich. Bez względu na to czy mieszkam w małej czy w wojewódzkiej miejscowości.Jedynie na zachodzie ludzie są inni. Ale tam wrócić to niestety cenowo gorzej :(I tak się błędne koło zamyka ... Pytanie czy psycholog albo psychiatra pomoże?Byłem na zabiegach u fizjoterapeuty i nie pomogło.Byłem u dietetyka i nie pomogło.A wręcz przeciwnie - u obu zaszkodziło.Zatem wątpię czy psycholog lub psychiatra pomoże.#samotnosc

