Całe życie mam pod górkę. Mogę chodzić po psychologach, a żaden nie potrafi mi pomóc i wskazać konkretnej przyczyny mojego problemu. Co jest nie tak? W zasadzie wszystko od początku, bo pochodzę z lekko mówiąc trudnej rodziny i nie ma rzeczy, której nie przeżyłem, bo problemy psychiczne w rodzinie, a nawet ponad rok samotnej rehabilitacji bez niczyjej pomocy wraz z problemami z rówieśnikami. 24 lata, a mam cały bagaż doświadceń i zero wsparcia ze strony otoczenia. Szukam wsparcia i go nigdzie nie dostaję, a głównie dostaję od innych w różnych środowiskach. Od psychologa usłyszałem, że to zdecydowanie za dużo jak na jedną osobę.Powoli mam dość. Już ponad miesiąc klnę jak szewc, bo męczą mnie emocje. Frustracja we mnie siedzi i żaden wysiłek fizyczny czy hobby nie pozwalają mi się go pozbyć. Zaliczyłem nawet telefon zaufania i tu to samo. Niby może się coś zmienić w moim życiu, bo jestem młody, ale mam już powoli dosyć tego wszystkiego. Przecież na to wszystko nie zasługuję. Nie upatruję szczęścia w przykładowo zwiąku, ale wystarczyłoby mi jakby się znalazła jakaś jedna osoba, niekoniecznie partnerka, która by się o mnie chociaż trochę zatroszczyła. Przecież nawet samobójcy w listach przepraszają rodzinę. Ja dosłownie jestem sierotą.#samotnosc

