Dlaczego nie potrafię znaleźć mężczyzny, którym bym się zainteresowała w swoim mieście? Znowu to robię. Wkręcam się w faceta, który mieszka na drugim końcu Polski. Gdyby mieszkał w tym samym mieście jakoś łatwiej byłoby ustalić czy coś może z tego wyjść. A tak... Wkręcam się. Lubię go. Ale to wszystko jest takie z "przymrużeniem oka", nie na poważnie, bo przecież odległość. Chociaż lubię go już szmat czasu, widzieliśmy się raz, znamy się od lat, i wiem, że mogłabym się przeprowadzić. Dla niego. Po jednym spotkaniu. Pojebane, wiem . Gdyby tylko nasza znajomość się rozwinęła bardziej. Ale się nie rozwija. Bo odległość. To takie... Męczące. A mimo wszystko nadzieja, że kiedyś coś z tego się wykluje nie znika. Boje się, że tracę czas, chociaż wiem, że jest wart tego czasu. Są tu osoby, które zaczynały związek na odległość? Co sprawiło, że zaryzykowaliście? #zwiazki

