Takie przemyślenia 30 letniego gościa z kilkoma związkami za sobą. Wpis będzie o #seks i relacjach międzyludzkich. W sumie chciałbym się trochę wyżalić i podzielić z #przegryw jak to wygląda jak się ma dziewczynę. Każda historia człowieka jest inna, ale może ktoś będzie miał podobnie. Mam 3 dychy na karku. Związków długich 3 za sobą. Spotkań niezobowiązujących też 3. Z ryja jestem średni ale myślę jakbym był dynamiczny i miał kasę to moja morda pozwalałaby na więcej. Wychowany byłem na uleglego #przegryw i tego nie pokonam. Moja pierwsza była ładna 9/10. Była głupia i wychowana na 30 metrach z pato matką. Było spoko bo ładniejszej już nigdy nie dotykałem. Obiektywnie uważam, że nie wiem co we mnie widziała ale mogłem się z nią ożenić i mieć ładną, głupia i niesamodzielną laskę do końca życia. Niestety jej głupota i samouwielbienie zepsuło zdanie o niej po 4,5 roku. Seks był fajny ale dziecinada trochę. Poznałem ją jak miała 19 i skończyłem to jak była przed 24 urodzinami. Nie była kobieca ale była chętna często i w sumie nie musiałem dużo się starać o seks. Była młodsza 3 lata. Następna w moim wieku. Samodzielna, wychowana tylko przez matkę. Zawsze miała starszych gości i zamożnych. Typowe daddyissues czy jak to tam jest. Była ładna ale nie tak jak tamta. Skrzywdzona przez poprzednich typów (każdy ją zdradził). Po przejsciach i w dzieciństwie była molestowana. Traktowałem ją poważnie i starałem się nie poruszać drażliwych tematów. Byłem bardzo ostrożny w sferze seksualnej. Było z nią ciężko ale, była prawdziwą kobietą w sprawach seksu. Momentami mnie przerastało bo potrafiła dużo. Seks z nią był jak dobry pornos ale nie było go dużo. Nigdy jej nie rozszyfrowałem. Seks był dużo rzadziej niż z pierwszą. Ale jak był to długo go pamiętałem i pamiętam nadal. Zdradziła mnie :) Z tego co na koniec mi powiedziała to byłem zbyt spolegliwy i ona potrzebowała samca alfa. Jakbym był bardziej dynamiczny i pewny siebie to życie z nią mogło być fajne ale trzeba byłoby cały czas walczyć z shittestami czy jestem samcem alfa.Trzecia moja dziewczyna nadal aktualna. Starsza 4 lata. Samodzielna i charakterna. Ładna aczkolwiek daleko jej do poprzednich. Wygląda młodo, dużo przeszła. Do życia na codzień 11/10. Seks nie istnieje. Pierwsze trzy miesiące były tak intensywne, że myślałem, że mam ideał. Zero kłótni po prawie 3 latach razem, charakterem się uzupełniamy w 90%. Od 6 miesięcy nie było seksu w ogóle. Temat nie istnieje. Mieszkamy razem kilka miesięcy. Od października w sumie się nie dotykaliśmy. Historia wygldała tak, że pierwsze 3 miesiące było ciągle. Potem było wydarzenie w jej życiu, które nie pozwalało na to, żeby uprawiać seks. Potem coś było ale już nie tak jak na początku. Zauważyłem, że to wychodzi tylko ode mnie. Były 3 rozmowy. Z mojej strony spokojne próbujące coś wyjaśnić, z jej strony atak na mnie, że mam za duże potrzeby. W październiku zaprzestałem rozmów i podchodów. W tym momencie zakończyło się jakiekolwiek współżycie. Najśmieszniejsze jest to, że temat dziecka jest systematycznie poruszany. Od pół roku w żaden sposób się nie dotknęliśmy, a ona kilka razy w tygodniu porusza temat dziecka, że jak będzie dziecko to coś tam. Jak pytam skąd to dziecko się weźmie to jest zmiana tematu i tak w kółko.Podsumowanie. Jak macie 30 lat i jesteście biedni to już po was. Myślę, że jedynie divy wchodzą w grę. Jak macie 30 lat i kasę, furę i komórę i macie nadzieję na seks to trzeba wyrywać małolaty (moja druga i jej poprzednie związki) wtedy będziecie mogli robić z nią w sumie wszystko. Jak macie do 25 lat to może jakaś małolatę poznacie i coś z tego będzie jak będziecie jej pierwszymi. Starsza złapie Cię na seks ale jak zauwazy, że już nie musi tego robić to zamknie przed wami swoje krocze. Ja się zastanawiam co dalej począć. Wynajmuję z nią mieszkanie. Uwolniłem się od pato rodziny. Nie mam tyle kasy, żeby samemu mieszkać. Więc jakbym się rozstał to wracam do ojca patusa. Żyje mi się z nią dobrze (jak ze współlokatorką). Po kilkunastu miesiącach inicjowania seksu w sumie mi się odechciało. Jak mam potrzebę to sobie robię ręką ale widzę, że coraz rzadziej. Aktualnie myślę, że tak mnie wygasiła seksualnie, że w sumie nie mam na to ochoty. Biorę pod uwagę to, że w wieku 30 lat zakończyło się moje życie seksualne. Biorę pod uwagę to, że jak będzie to trwało latami to kiedyś będę odwiedzał divy. Ale jest to odległa przyszłość bo na ten moment wystarcza i pałowanie wiplera raz na jakiś czas. Zawsze byłem napalencem, a na ten moment moja dziewczyna chodzi przy mnie nago i nie jestem w żadne sposób nią zainteresowany. Nią i w sumie innymi. Seks to tylko chwila przyjemności i czy jest sens odpierdala jakiś szajs żeby zaruchac? Myślę, że gra nie jest warta żeby cudować. W sumie żyje się łatwiej jak się człowiek uwalnia od tej potrzeby. Oduczyłem się spermić i laski nie są w stanie mną manipulować seksem. Jak moja aktualna próbowała coś ugrać seksem to szybko się nauczyła, że to nic nie da. Zamiast seksu mam spokojne życie bez stresów, kłótni z dupy. Mam ugotowane, posprzątane. Mam wsparcie w swoich pasjach. Staram się odpowiadać tym samym i jakoś to działa. Nigdy więcej nie daje z siebie niż ona w moim kierunku. To ważne. Z drugą popełniałem takie błędy.Seks jest przereklamowany. Myślę, że więcej dla #przegryw znaczyłoby zainteresowanie samym człowiekiem ze strony kobiety. Daje to więcej satysfakcji niż wypięcie się od niechcenia. Jak jakiś #przegryw będzie myślał, że pierdole, że cipa jest najważniejsza to zapraszam do dyskusji :) chętnie będę obalał ten mit

