W skrócie opiszę swoją sytuacje. 6 lat przed rozwodem zapowiadałem żonie że złożę pozew i nie dopuszczę do tego by dzieci zostały u niej z powodu przemocy jaką ona stosowała wobec nich, również z powodu jej zdrad. Nagrywałem jej agresje na telefon, starałem się nie dopuszczać do sytuacji by zostawała sama z dziećmi. Jak córka zaczęła się ciąć i gdy po raz kolejny odmówiła powrotu do domu, wyprowadziłem się i zamieszkałem z córką w oddzielnym mieszkaniu. Miałem dużo nagrań więc złożyłem do prokuratury zawiadomienie wraz z nagraniami. Jednocześnie żona złożyła pierwsza pozew o rozwód i o przemoc jakobym ja wobec niej stosował. Po dwóch latach męczenia córki badaniami OZSS, zastępami psychologów, sąd rodzinny orzekł rozwód i córka została przy mnie. Jednocześnie prokurator, ten sam zajmujący się moim zgłoszeniem z nagraniami przemocy jak i zgłoszeniem żony przeciwko mnie umorzył postępowanie przemocy wobec dzieci z powodu niedostatecznych znamion etc. Moja sprawa trafiła na wokandę. Jej liczna rodzina oraz kilka nieznanych mi osób zeznawało co żona im mówiła ( nie było w sądzie żadnych dowodów, zeznania "świadków" były spójne i jednoznaczne- tak orzekł sąd) i na podstawie tego zostałem skazany w zawieszeniu. Nie chciano uwzględnić nagrań i zeznań dzieci (jak określił mój adwokat jedynych naocznych świadków i ofiar przemocy domowej jaka miała miejsce w rodzinie). W wyroku mam również nakaz przeproszenia byłej, czego nie zrobie choćby miano mnie zamknąć.Wysłane pisma do Rzecznika Praw Obywatelskich oraz do Rzecznika Praw Dziecka. Jakie macie pomysły co mogę więcej zrobić ? Chwilowo fundusze nie pozwalają mi na adwokatów. Niezaleczona depresja nie pomaga w ogarnianiu tego a muszę sporo pracować nad kondycją psychiczną córki. Ktoś, coś, Mirki ?#rozwód

