Na rynku #nieruchomosci niby smuta, a patrzę, co się dzieje w Olsztynie i mam wrażenie, że lokomotywa pędzi dalej. Chcę tu kupić mieszkanie, więc perspektywa nawet nie spadku, ale chociaż wyhamowania cen, była mi na rękę. Jednak widzę, że pojawiają się kolejne, nowe inwestycje, każda jedna wchodzi z coraz wyższymi cenami i każda cieszy się ogromnym zainteresowaniem. Zarabiam całkiem dobrze, jak na lokalne realia - bardzo dobrze. A mimo to 10k i więcej za mkw mieszkania w Olsztynie wydaje mi się strasznie wysoką ceną. Jak to ogarniają ludzie, którzy zarabiają tę statystyczną średnią? Czy może nie ogarniają? No i gdzie ten kryzys, skoro dewi wciąż podnoszą ceny, a mimo to sprzedają wszystko niemal na pniu?

