Nie kocham swojej dziewczyny, dwóch poprzednich też nie kochałem, tylko że problem w tym, że nie spotkałem w swoim życiu żadnej kobiety, która wzbudziłaby we mnie jakieś prawdziwe, szczere uczucie. Z poprzednimi i obecną jestem z powodu tego, że nie chce mi się być samotny, bo jednak przyjemnie jest mieć kogoś przy sobie czy to do rozmowy, czy do seksu, ale gdyby obecna ode mnie odeszła nie ruszyłoby mnie to, tak jak nie ruszyły mnie poprzednie rozstania i teraz ciekaw jestem, czy ze mną jest coś nie tak? To nie jest tak, że to są brzydkie dziewczyny, nie w moim typie, bo subiektywnie były, tak jak i jest obecna bardzo piękne, a przynajmniej w moim standardzie piękna. Poza tym bardzo dobrze mi się rozmawia z obecną, spędza czas, seks jest również bardzo przyjemny, ale czuję wobec niej całkowitą apatię. Czy powinienem czekać na jakąś jedyną, w której się zakocham do szaleństwa, czy takie relacje bez uczuć są zdrowe i normalne?#zwiazki #logikaniebieskichpaskow

