Jak byłem młody to strasznie bolał mnie widok sąsiadów którzy rodzinnie spędzali czas ze swoimi dziećmi na zewnątrz, ich dzieci przyjeżdżali zza granicy (córka chyba z Norwegii a syn z UK) i palili grilla, pili piwo, żartowali, po prostu spędzali rodzinnie czas, w zasadzie to jednocześnie lubiłem na to patrzeć bo pozwalało mi to przeżyć coś czego nigdy nie przeżyłem, natomiast z drugiej strony strasznie mnie to bolało bo w moim domu czasem rodzinnym można było nazwać co najwyżej zjedzenie raz w roku śniadania wielkanocnego i to też w atmosferze ciągłych awantur, kłótni i wyzywania się.#przegryw

