Jazda to polskich drogach to jak przebywanie w dżungli - tylko czekać aż ktoś chcę człowieka zabić.Rocznie robię około 15-16 kkm. Mieszkam w południowej Polsce, korzystam z każdego przekroju dróg. Jakiekolwiek znaki to tylko sugestie dla kierowców chciałby by się rzec. Teren zabudowany? To tylko sugestia aby jechać te 55-59 km/h, wleczesz się jak pizda i jeździć nie umiesz - trzeba Cię wyprzedzić. Przejście dla pieszych? Sugestia aby w tym miejscu nie wyprzedzać. Linie ciągłe, zakręty czy droga biegnąca pod wzniesienie tak że nie widać czy coś jedzie z naprzeciwka? Pobawmy się w cykora. Gęsta mgła czy mocny deszcz? To tylko błąd w matriksie bo można cisnąć.Tyle co się napatrzyłem jak ludzie bez pojęcia chcą przeskoczyć aby jedno auto dalej, aby nie jechać za kimś tylko przed kimś, za wszelką cenę. Zawsze kiedy wsiadam i jadę gdzieś obawiam się że właśnie przez takich cymbałów o których piszę wyżej, mogę nie wrócić do domu, do bliskich którzy na mnie czekają.Całe szczęście ilość kretynów bardzo powoli spada. Mandaty, taryfikator trochę uspokoił krewkich kierowców i jest minimalnie bezpieczniej.#motoryzacja #polskiedrogi #oswiadczenie #samochody

