Zostanę pewnie zwyzywany od ruskiej onucy ale trudno - nie podzielam poglądu że o kimś "dobrze albo wcale". A to o czym chciałem powiedzieć to to że coraz więcej mam wrażenie ludzi z mojego otoczenia, z podejścia pro ukraińskiego - w stylu pomagamy jak się da zaczyna przechodzić na nastawienie neutralne (w najlepszym przypadku) do negatywnego w większości. Trochę się ludziom nie dziwię. Ukłony od rządu w stronę Ukrainców, darmowe badania lekarskie oraz refundacja leków, pretensje ze strony Ukraińców, że nie są obsługiwani w ich języku (autentyk od mamy z przychodni), co chwilę jakieś dziwne newsy (ciężko stwierdzić czy fejki czy nie) odnośnie defraudacji pomocy otrzymanej przez rząd Ukrainy, jakieś dziwne filmiki poradniki jak ciągnąć kasę z Polski.No i takie coś co mnie osobiście dotknęło - to fakt że nie czuje się już komfortowo na swoim osiedlu - ciężko usłyszeć język polski, będąc na zakrzówku w zeszły weeked nie dało się usłyszeć języka polskiego. Jakieś dzikie grille wzdłuż ścieżki rowerowej na zakrzówku gdzie małolaty chlaly coś, muza na full i generalnie założę się że każdy z was powiedziałby że patola - zgadnijcie jakiej narodowości byli to ludzie. No i dzisiaj sytuacja z grupki mieszkaniowej - 3 młodych gości na patio chleje alkohol, wokół bawią się dzieci - zgadnijcie ponownie jaka narodowości. Ktoś mi zaraz powie ze się przypieprzam, że jestem ruska onucą, tam jest wojna, Polacy też robią bydło w Anglii - ale ludzie odkąd mieszkam tutaj ponad 5 lat nigdy do takich rzeczy nie dochodziło - osiedle dla rodzin z dziećmi co chcą mieć święty spokój. Życzę Ukraincom jak najlepiej, sam pomogłem ile byłem w stanie ale chyba jest gdzie granica gdzie pomoc drugiego nie można być z uszczerbkiem dla strony pomagającej. #ukraina #krakow

