2 lata temu z racji powiększającej się rodziny kupiłem nowe auto z salonu. Zamieniłem kompaktowe kombi na sporego SUVa. Od tamtej pory, mimo tego, że bez problemu stać mnie na jego utrzymanie i mamy środki na spokojne życie, nie mogę jakoś pogodzić się z ilością przepalanej benzyny w stosunku do tego ile oleju napędowego spalało moje poprzednie auto. Noszę się ciągle z zamiarem wymiany nowego auta na coś bardziej oszczędnego, ale przeraża mnie wizja tego, że po 2 latach będę już ok. 30 tys. w plecy. Z jednej strony sprzedaż tak młodego auta jest bez sensu, z drugiej z upływem czasu będę tracił coraz więcej. Co byście zrobili w takiej sytuacji? Przeboleć stratę, sprzedać i kupić coś oszczędnego? Czy może pojeździć jeszcze 2-3 lata na gwarancji bez stresu i napraw do momentu ustabilizowania ceny?#samochody #zakupsamochodu #kupnosamochodu

