Opublikowane

Refleksje po latach: Izolacja w liceum i jej konsekwencje

Jesienią 2015 rozpocząłem naukę w liceum. Miałem wtedy spore nadzieje, że w tym okresie poznam przyjaciół na całe życie. I faktycznie: pierwsze półrocze było pod tym wzgledem obiecujące - poznałem wiele osób, zaczęły sie pierwsze melanże, jakieś wyjścia itp. Czułem, ze w nowym środowisku się dobrze odnalazłem. Jednak w drugim semestrze zacząłem się izolować - moją wątpliwa pewność siebie sprawiła, że taka zmiana w ilości znajomych zaczęła mnie przytłaczać i zacząłem się od nich odsuwać. Całą drugą i trzecią klasę spędziłem na uboczu klasy, mając jedynie dwie osoby, z ktorymi rozmawialem. Od ukończenia szkoły minęło już ponad 6 lat a ja mam wyrzuty sumienia, że się tak odsunąłem, zamiast po prostu zacisnąć zęby i być sobą. Tym bardziej, że wiele przyjaźni właśnie w okresie liceum się zawiązało, a mnie to wszystko ominęło. Ja na studia wybrałem sobie drugi koniec Polski i w sumie udało mi się poznać tam znajomych, ale bez fajerwerków.Wiele osób z liceum udalo się na studia bliżej miasta, z którego pochodzę i w wielu przypadkach, to właśnie tam przyjaźnie zawiązane w liceum się rozwinęły. Chciałem się wyżalić, a jednocześnie zapytać czy ktoś z Was miał to samo? Czy może: będąc w liceum mieliście dużo znajomych, a dzisiaj nie macie z tymi ludźmi kontaktu? Jak to się u Was potoczyło? #liceum #depresja
05

Dyskusja

Rejestr odpowiedzi mirko.pro (1)
mirko_anonim
Opublikowane
nieprzekupny-podróżnik-74 pisze:
Bez fajerwerków to jest Twój narcyzm. Nie umiesz nawiązać głębszych relacji to masz jak masz
Moderator digitallord
Anonimowy użytkownik

Komentarze z Wykopu

Sprawdzamy liczbę komentarzy...

Akcje

Otwórz wpis na wykop.pl
Klucz publiczny:

t1ajbyqwm1mf33gp6xhbtqlz

Dodane: 16 października 2024 - 17:20:55
Opublikowane

Autor był widzianyprawie 2 lata temu
Zobacz wszystkie wpisy