czesc,sprzedawalem niedawno auto uzywane 460 000 km, diesel 2.0, 2008 rocznik za 9000 wystawione. Przyjechal gosc, zobaczyl stan wizualny i mu sie spodobalo. Przed jazda probna probowal sprzeglo przy mnie, zauwazyl takze ze obroty falują (nierowna praca) silnika. Przejchal sie, a ze silnik jest dynamiczny to byl zadwolony. Zszedlem z ceny do 7,5 tys bo skzoda mi czasu, a to byl pierwszy gosc. Spisalismy umowe i czesc.Dzisiaj dzowni do mnie, ze spreglo sie slizga i jest do wymiany z dwumasem i co on ma robic, ze mysli o zwrocie auta. W pierwszym odruchu sie zesralem, bo teoretycznie a 14 dni na zwrot, ale z drugiej strony wtf? Widział stan auta, wie ze ma najechane, a sama cena byla wg bardzo dobra jak na to auto. W wymianie zdan mowi, ze auto jest fajne, ze mu szkoda, ale jak on ma teraz wywalic 3k na material + robocizne to mu sie nie usmiecha.W pierwszym odruchu zapropomnowalem mu ze oddam 500 zl i niech sobie naprawie, ale za chwile znowu zadzowni i bedzie chcial cos na naprawe.Pozniej zadzwonilem i mowie, ze jak cos to niech zwraca auta bo juz dwoch gosci dzownilo.Teraz jak siie skontultowalem z ludzmi, to mowia mi ze albo niech spada na drzewo bo wsyztsko zuawazyl przy ogledzinach.Przy takim przebiegu i roczniku to jest normalne i jesli chce oddawac to zalozyc ze to on spalil sprzeglo i oddam mu pomniejszona kwote czyli 4,5-5.Jak to rozegrac?Dzieki#samochody #motoryzacja #pytaniedoeksperta #auto #auta

