Też wasze życie od momentu skończenia studiów to jedna wielka samotność? Ja - brzydki introwertyk autystya, ale studia przynajmniej dawały mi jakąś integracje i kontakt, odsiewały oskarków i gromadziły różnych ludzi, równie dziwnych jak ja. Wystarczyło spytać o notatki, być na siłę wrzuconym do pracy w grupie albo wykazać chęć dorzucenia się do piwka i nawet udawało się jakieś znajomości robić i o dziwo kilka razy spotykać z dziewczynami (max przeciętne ale jednak). Od studiów minęło już tyle lat i do tej pory nie udało mi się nawiązać żadnej znajomości..- pracę zmieniałem kilka razy i schemat zawsze ten sam, czyli każdy zajęty po uszy robotą. Jak już ludzie nawiązują kontakty to są kontakty okołorodzicielskie, macierzyńskie. Starsi nie integrują się, młodsi jak już to mają swoje studenckie ekipy z roku.- wszelkie fora, grupki na FB to strata czasu i nie da się przebić przez tłum który chce iść z laską w góry czy inny kompan do biegania- jakaś próba odnowienia studenckich znajomości po latach to kiepski pomysł bo każdy siedzi w pieluchach, kredytach i ma swoje rodziny a nie będzie latał na browar z tym jednym samotnikiem sprzed lat który nie założył swojej rodziny

