Mam już dosyć tego wszystkiego.Jestem w czarnej dupie z tym kredytem, spłacanie tego to mordęga, zero przyjemności z życia. Kij mi w oko że nie brałem w momencie kiedy kredyty były tanie, kij mi w oko że nie załapałem się na wakacje kredytowe, kij mi w oko że nie poczekałem na bk2%, kij mi w oko, że nie wstrzymałem się na dłużej żeby spróbować zaatakować nowy program...Przy zarobkach 2x 4700 netto nie jesteśmy w stanie żyć normalnie. Sama rata kredytu to 2850, do tego ubezpieczenia na życie 2x200, a na nieruchomość 50. Czynsz prawie 1000, opłaty za prąd, internet itd około 270 mc. Łącznie za sam dach nad głową ucieka nam około 4600 miesięcznie. Pozostała kwota to jedzenie, paliwo, pakiet medyczny x2, karma dla pieseła, cokolwiek na czarna godzinę (awaria, dentysta, weterynarz). O oszczędnościach nawet nie wspomnę, bo ich nie ma, nie licząc poduszki finansowej na 3-4 miesiące xDJestem świadomy, że sami się w to wjebaliśmy, chcieliśmy w końcu ruszyć z myślą o założeniu rodziny, lvl 30+. Także wszystkie komentarze ze śmieszkami również mile widziane, już i tak się z tego sami śmiejemy, co prawda przez łzy xD Jednak im dłużej z tym wszystkim żyjemy, tym bardziej odechciewa nam się potomka. Czas się pakować, sprzedać mieszkanie z niewielkim zyskiem i kupić mały domek w jakieś wiosce z w miarę normalnym dojazdem do pracy, albo wersja druga - emigracja... #nieruchomości #bezpiecznykredyt

