Po prostu muszę się wyżalić, a nie chce #niebieskipasek obrabiać dupy przed znajomymi albo rodziną. Partner robi mnie w chuja z kasą. Założyliśmy z partnerem wspólne konto na wydatki domowe. Umowa była taka że z niego finansujemy tylko jedzenie, rachunki, chemię domową i tym podobne. Z ewentualnej nadwyżki finansujemy wspólne wakacje. Własne kosmetyki, ciuchy, transport, przyjemności i inne każde opłaca samo. Trzymałam się umowy. Zakupy dla zwierząt i opiekę weterynaryjna dla niech też płaciłam sama, bo są moje. W pewnym momencie ja dostałam awans i podwyżkę, a mój #niebieski z różnych przyczyn zaczął zarabiać mniej, ale wciąż na tyle dużo, że sam by się utrzymał i jeszcze mógłby spokojnie zaoszczędzić. Żeby nie czuł różnicy między nami po cichu zaczęłam sama opłacać internet i za część zakupów spożywczych płacić z własnej karty, dzięki czemu nie musieliśmy zwiększać miesięcznych przelewów na wspólne konto (inflacja i tym podobne). Nie sprawdzałam wspólnego konta, bo zaufanie. Ale oszczędności żadnych nie było, a niebieski kilka razy nadwyrężył moje zaufanie i w końcu sprawdziłam. Okazało się że z karty płacono też za rzeczy z których ja na pewno nie korzystałam. Jego bilety i koszty transportu, pana kanapkę i inne pierdoły. Niby nic, ale w skali roku okazuje się że przez 4 miesiące wspólne rzeczy z tego konta finansuje tylko ja. Kurła, chciałabym zrobić sobie np. makijaż permanentny ale ciągle mi szkoda kasy - a za tę kasę którą wydał na siebie mogłabym sobie zrobić kilkanaście makijaży. Równocześnie tak... niebieski ma oszczędności. Odkłada co miesiąc na swoim koncie. Czuję się w chuj oszukana i straciłam zaufanie. Zwłaszcza że to nie pierwsza jego durna akcja. Oczywiście od razu zablokowałam swoje przelewy, przedstawiłam mu sytuację i zmieniłam zasady rozliczania się z wydatków. Ale poza tym... nie wiem co zrobić. Nie chcę go nawet widzieć. Gdyby mu kurde brakowało pieniędzy, to bym zrozumiała. Gdyby przyszedł i pogadał, że chce jakichś zmian w operowaniu tymi pieniędzmi. Ale nie. Po prostu sobie wydawał na co chciał i robił mnie po cichu w balona.

