Taka tylko luźna dygresja…Żona od prawie miesiąca znajduje się w szpitalu (nic bardzo poważnego). Mamy dwójkę dzieci w wieku młodzieżowym.Przez cały ten czas kiedy jej nie ma ogarniam wszystkie tematy domowe (pranie, śniadania, obiady, kolacje, sprzątanie, pranie, zakupy … słowem wszystko)Co następuje:- zużycie wody spadło o 70%- mamy budżet domowy. Zwykle starcza na styk… mi zostało 1500 zł ekstra (samo żarcie)- dzieciaki w szoku że kosz z bielizną pusty i codziennie jak przychodzą ze szkoły jest obiad. Nawet zaczęli narzekać że za dużo im daje jeść. - dwa razy w tygodniu drożdżowego ciasta sobie piekę - w chacie czysto, zero szmat na krzesłach- poodkurzane… no i co dziennie do niej jeżdżę i wciąż pracuje. Do tego wszystkiego czesto nudzę się w domu więc zacząłem czytać książki. Po co to mówię? Bo się wkurzyłem gdy dotarło do mnie jakim darmozjadem jest moja żona. I co teraz? Opierdol na dzień dobry? W jej mniemaniu ona zapierdala od rana do nocy (btw. nie pracuje zawodowo), nawet to do niej nie dotrze. Eh. Szkoda gadać. #szkodaslow #luznezale

