#lysienie #minoxidil #finasteryd #dutasteryd #dermarolling #ru58841Cześć Mirki!Około rok temu rozpocząłem kurację minoksydylem stosowanym na skórę głowy, co połączyłem z dermarollingiem.Jeśli chodzi o zarost, efekt był szybki i bardzo zadowalający, natomiast włosy, które odrosły mi na głowie, były bardzo cienkie i małe, wręcz niezauważalne z dalszej odległości.Kolejnym krokiem było dodanie RU 58841 we wrześniu/październiku. Natychmiastowo wręcz (no dobra, po 2-3 miesiącach) pojawiło się więcej vellus/baby hair, tak, że obecnie mam włosy wszędzie tam, gdzie bym mieć chciał :) Niestety, wciąż nie zyskały one zbytnio na jakości (najwyżej te, które były już wcześniej, ale to wciąż nie „to”).Nie tak dawno, bo już w tym roku, zdecydowałem się zwiększyć dawkę, do 4 „psiknięć” minoxidilu i 6 RU, w rejonie, o którym mowa (zakola, ale takie wręcz do połowy głowy). Jest zbyt wcześnie, by ocenić rezultaty tej zmiany.Tu pojawia się moje pytanie: czy jest szansa, że sytuacja ulegnie jeszcze poprawie przy takiej rutynie? Jeśli nie, to czy dutasteryd jest dobrym wyborem wg Was? Boję się skutków ubocznych związanych z przyjmowaniem go oralnie, więc naturalne będzie kolejne pytanie: skąd bierzecie topical duta? Ewentualnie, czy mezoterapia dutasterydem ma sens, w porównaniu do wcierania go w skórę głowy, a jeśli tak, to jak często ją wykonywać i czy nie zwiększa to przypadkiem możliwości powstania skutków ubocznych?

