Sytuacja z niedawna. Sąsiedzi w bloku skarzyli się, że sąsiadka parkuje na cudzych miejscach. Wracam z pracy i ktoś stoi na jednym z dwóch moich. No dobra - patrze nie ma kartki z numerem za szybą wiec zastawiłem ten samochód. Ide do ochroniarza i pytam czyja fura. A on, że to jakiejś babki od dewelopera co pracuje w biurze sprzedaży w bloku. No nic, ide na chatę, biore kartkę i zostawiam numer telefonu u siebie za szybą. Idę z psem, telefon w domu został wracam i słyszę dzwonek do drzwi, otwieram a tam jakas młoda dupa pyta : Pan Paweł? Ja mówie, no tak ale skąd Pani wie, jak mam na imię? A ona: ja jestem od dewelopera i postawiłam samochód na Pana miejscu. Ojebałem ją za : brak kartki za szybą, bo pewnie byśmy się dogadali. No i po drugie, że nie miała prawa przychodzić w prywatnej sprawie i używać moich danych do tego, żeby mnie nachodzić bo nie powinna wiedzieć nawet jak wyglądam (no chyba, że sobie fejsa sprawdzi) gdzie mieszkam i że to się nadaje na zajebiste zgłoszenie na nią. Na co ona, że ma prawo bo co miała zrobić? A ja: poczekać aż oddzwonie? może seks akurat uprawiałem? Troche mnie wkuriła, stawia jak na swoim i wy@;!ne żadnej kartki ani nic. Jeszcze twierdzi, że może moje prywatne dane jak adres i imię wykorzystać do nachodzenia mnie w prywatnej sprawie. Oczywiście przeprosiła, ale ta kartka mnie wku:@#&ła. Zero kultury. Dobrze zrobiłem, czy się za mocno prz$!&em? Bo uważam, że trzeba było pizde naprostować, aczkolwiek chyba jej nie zgłoszę bo straci robote, aż takim k!$@em nie jestem. Czy może do mnie tak przyłazić i ja się zwyczajnie wyładowuje na obcych ludziach i powinienem to olać XD? Tzn ja uważam, że dobrze zrobiłem ale interesuje mnie opinia tłumu.

