Założmy, że mam w swoim życiu ogromną liczbę wątpliwości i uważam że od dłuższego czasu dzieje się w moim otoczeniu ogromna liczba dziwnych rzeczy.Rodzina zamiast z chęcią je rozwiać, nerwowo mnie od nich odciąga. Nie chce tego wszystkiego wyjaśniać. Uważa, że to paranoja i urojenia. Przecież im bardziej mnie od tego odciąga, to tym większą podejrzliwość u mnie prowokuje. A ja dochodzę do coraz to nowszych wniosków i łączę coraz więcej kropek. Co byście robili na moim miejscu? Drążyli do końca czy odpuścili? Bo jeżeli to, co podejrzewam, jest prawdą, to mamy ogromną aferę na szeroką skalę.#kiciochpyta

