Okazalo sie niedawno, ze moja zona lvl 31 nie bedzie mogla miec dzieci. No i sie zaczelo, znajome w ciazy teraz a niektore juz z malymi dziecmi po 2-4 lata. I teraz zona jest przybita jak na to wszystko patrzy, w sumie ja tez jak patrze na nia a nie za specjalnie moge cos zrobic oprocz rozmowy, ale nie chce ze mna gadac. Niby wczesniej nie bardzo bylismy za tym, zeby posiadac no ale jednak w glowie rozwijala sie wciaz mozliwosc posiadania gdzies z tylu. Ja moze bardziej to odrzucalem. Natomiast kocham moja zone, ale jak patrze na to, jak to znosi to mi sie robi przykro. Jest mi z tym coraz trudniej. Czy ktos z tu obecnych jest okolo 40-50 tki i nie ma dzieci? Jak zyjecie? Jak teraz rozplanowac sobie zycie? U nas zaraz splacimy mieszkanie i w sumie co dalej? skoro i tak nie ma czego przekazywac kolejnym pokoleniom. Zbierac na wczesniejsza emeryture? Naszly mnie pewne rozkminy wlasnie na ten temat i postanowilem, ze tu napisze. Zostaje adopcja, ale to chyba nie dla mnie. #bezdzietnosc

