pytanie do mirasow obeznanych troche w #hiszpaniaznalazlem szkolenia #motocykle organizowane przez polakow na malych hiszpanskich torach - 5-dniowe szkolenie w trakcie 7-dniowego pobytu kosztuje 1000 euro z zakwaterowaniem plus loty ze szpejem we wlasnym zakresie - to jakies 200 euro. nie jest to zla oferta biorac pod uwage samo szkolenie plus uzytek ich motocykli (to jakies male rozjebundy, no ale nie trzeba sie martwic o swoj sprzet) weekendowy trackday w kartagenie na przyklad, organizowany przez angielska firme (mieszkam w #uk), kosztuje jakies £600 plus przeloty (szpej jedzie z moto wiec wystarczy sam bilet bez bagazu), w cenie jest transport mojego motocykla i zakwaterowanie. no ale ja mam malego dostawczaka zrobionego na kamperka i swojego supermociaka. ja i tak glownie korzystam z nich na dwa dwutygodniowe wypady w roku w Alpy (sam prom kosztuje mnie £300 w te i nazad, wiec £600 rocznie). wpadl mi wiec do glowy pomysl, ze co gdybym mogl smignac sobie do hiszpanii i zostawic tam busa z moto na pol roku i latac sobie na jakies przedluzone weekendy. w busiku moge normalnie spac, wiec nie musze sie martwic o zakwaterowanie. kwestia sie rozbija wlasnie o to gdzie i jak bezpiecznie to zostawiac, najlepiej nie za daleko od lotnisk, zeby to nie kosztowalo majatku, ale zeby tez mi tego nie zajebali xD najlepsze jest to, ze karnet miesieczny na jakis maly tor to kwoty rzedu 30 eur! kiedys kombinowalem zeby zostawiac sobie busa z moto na dluzszy czas gdzies we #francja w okolicach Alp i tak samo, latac na przedluzone weekendy powsciekac sie na przeleczach, ale wtedy myslalem o zostawianiu busa na parkingach dla przyczep/kamperow, ale z tego co wyczytalem chyba oni wymagaja zeby pojazd byl zarejestrowany we francji albo zeby wlasciciel mieszkal we francji. no byly jakies przeszkody formalne i zarzucilem pomysl...dzieki z gory za podpowiedzi.

