nie mam konta i nie chce zakladac a chce podyskutować o #afera z #samochodoza #konfitura bo nie rozumiem jednej rzeczy.Czemu nikt się nie denerwuje na organizatora ruchu? Jak patrzę na te zdjęcia z okolicy gdzie było to zajście to ta ścieżka rowerowa nie ma jakiegoś znaczącego krawężnika czy barierek. Myślę, że to jest problem z całym zamieszaniem, kierowca ciężarówki przyjechał, zobaczył "a, no muszę zrobić rozładunek ale jak ktoś będzie przejeżdżał to nie będzie miał problemu z ominięciem, ok". Nie mówię, że jest to pełnoprawny powód do tarasowania drogi, ale mam wrażenie, że taki układ ulicy właśnie powoduje takie myślenie. Myślę, że w tamtym miejscu zamiast osobnej ścieżki rowerowej powinna być szersza droga z wydzielonym obszarem dla rowerów, wtedy nie byłoby problemów z tym, że ktoś niszczy DDR. Co prawda wtedy rowerzyści mogliby mieć problem z tym, że ktoś wjeżdża na drogę rowerową, no ale to trochę tak jakby się denerować na kierowców, którzy przejeżdżaliby podwójną ciągłą dlatego, że ktoś zostawił auto na ulicy i poszedł srać w krzaki. Myślę o takiej DDR jak w picrel, z przerywaną linią, na nią chyba auta mogą wjeżdżać, oczywiście biorąc pod uwagę, że rowery mają pierwszeństwo. Mogłaby być dwukierunkowa i po jednej stronie ulicy, tak żeby ciężarówka nie tarasowała drogi rowerowej.Możnaby też oddzielić drogę rowerową barierkami czy krawężnikiem, tylko pytanie czy ciężarówka byłaby w stanie wtedy jakkolwiek zaopatrzyć sklep w bułki, wedliny itd. bez tarasowania drogi na czas rozładunku. A jednak nie nalezy zapominac o mieszkancach tamtej ulicy, ktorzy moga najzwyczajniej w swiecie potrzebowac produktow z tego rozladunku. Owszem, możnaby nakazać ciężarowkowiczowi zapiperzac pierdylion dodatkowych metrow, ale raczej dopóki nie wymyślimy jakichś robotów rozładunkowych które by pomagały w przenoszeniu dużej ilości rzeczy przez długie dystanse, to to jest raczej nierealne. Słabo, że dostaje się kierowcom, którzy zostali postawieni przed faktem dokonanym (zablokowana trasa) i musieli jakoś pod presją wyjść z tej sytuacji. Wątpię, że większość z nich była ucieszona koniecznością poruszania się w sposób nieszablonowy, a tym którzy mieli jakieś przykrości ze strony aktywistów z tego powodu zwyczajnie współczuję. Ale z drugiej strony każdemu można tu coś współczuć: Ciężarówce, która nie ma sensownego miejsca na rozładunek, rowerzystom, którzy mają zniszczoną ścieżkę. Organizator ruchu nie wziął pod uwagę takiej ewentualności (no chyba że jest jakieś miejsce postojowe dla cieżarowek 10 metrow dalej, wtedy cieżarowkowicz musi odeslac swoje prawko z powrotem pod adres Frito Lay Poland sp.z.o.o). W mojej opinii wina organizatora, ale z drugiej strony rozumiem - nie można przewidzieć wszystkiego. Szkoda, że czasami jest nam tak ciężko pogodzić się z tym, że jesteśmy tylko ludźmi i robimy błędy jak każdy inny.

