UE mówi: „Wspieramy równość na rynku”.Rzeczywistość: połowie firm dajemy miliony bezzwrotnych pieniędzy, reszcie mówimy „radźcie sobie sami, wolny rynek i te sprawy”.Potem nagle „eksperci” w telewizji rozkładają ręce, że mali przedsiębiorcy padają jak muchy. No serio? Przecież to oczywiste: jak ktoś dostał 2 mln na inwestycje, to może dumpingować ceny, przejąć konkurencję i jeszcze zrobić reklamę w prime time. Ty – bez dotacji – możesz co najwyżej wydrukować ulotki w drukarni kumpla.I jest jeszcze branża doradców – nasi nowocześni akwizytorzy.Kiedyś wciągali babcie w kredyty na garnki za 5 tys.Dziś wciągają przedsiębiorców w „innowacyjne projekty” na dotacje za miliony. Mechanizm identyczny: ubierz w marketing, dodaj parę magicznych słów, podpisz i czekaj na przelew.Ktoś powie: „Ale to rozwój!”Tak, rozwój… ale dla tych, którzy potrafią napisać wniosek. Nie dla tych, którzy potrafią robić dobry produkt.Dotacje w obecnym kształcie to nie pomoc – to publiczny sponsoring nierówności.Na dopingu można wygrać wyścig. Tylko że to już nie jest wyścig, a ustawiony pokaz.#kpo #afera

