moze to bedzie niepopularna opinia ale nie rozumiem ludzi ktorzy tesknia za szkoła (podstawowa/liceum/gimnazjum). R rozrzewnieniem wspominając mlodziencze lata i szlochajac nad swoim nedznym losem, oddali by wszystko zeby wrocic do tamtych lat.ale nie ja. za nic nie chcialbym wrocic szczegolnie do liceum (poczatek 2000), jednego z najlepszych w miescie. gdzie kazdy nauczyciel traktowal swoj przedmiot jako wyrocznie a ilosc absurdow przeganiala wszystko. szkola uchodzila za elitarna ale tak naprawde nie uczyla a wkuwala do glow. nie bylo tam miejsca na wlasne myslenie, wrecz od sztancy. lekcje od 8 (czasem 7) do 16-17 przyjscie do domu i nauka do pozna bo trzeba bylo robic domowe zadania. ile tam bylo pracy w gwizdek (jak np przepisywanie notatek z lekcji raz jeszcze na czysto do zeszytow co codziennie zajmowalo nawet kilka godzin), nie bylo miejsca na hobby, jakeis zainteresowania. dopiero na studiach a potem w pracy odzylem. jestes wolny, przychodzisz do domu, chcesz to bedziesz gral do 2 w nocy w homm3 i nikomu nic do tego, chcesz to spisz to poludnia. robisz co chcesz, czytasz co chcesz i uczysz sie tego co cie naprawde interesuje. przez cale liceum na zadnym przedmiocie nawet na sekunde ani jeden nauczyciel nie wyciagnal pomocy naukowej. nie przeprowadzil doswiadczenia z chemi, nie pokazal budowy teleskopu, nie wyciagnal mikroskopu aby obejrzec wlasna sline pod zblizeniem. nie bylo instrumentu muzycznego, filmu na geografii pokazujacego piekno swiata, bylo jedno wielkie G. dzis na wyciagniecie reki mam kazda dziedzine nauk, moge zglebiac tajniki, porozmawiac z naukowcami z danej dziedziny, wlaczyc sie do dyskusji.ciekawe czy ktos jeszcze tak ma? #kiedystobylo #nauka

