Lepiej się czuję bez znajomych. Poznałam już parę osób w swoim życiu i albo mam niefarta albo większość ludzi jest toksyczna. Dodatkowo denerwujący jest odsetek ekstrawertyków w społeczeństwie. Żeby być cool i "normalnym" trzeba chodzić na imprezy, pubów, trzeba poznawać i obgadywać innych ludzi, chodzić na domówki itd a ja nigdy tego nie lubiłam. Wesela mnie nie rajcują, pójdziesz na koncert to wokalista gra dużo gorzej na żywo niż w studio i jeszcze trzeba płacić za słuchanie, po chlaniu tylko ma się kaca i zryty następny dzień itd. Bardzo dobrze się czuję sama ze sobą czasem z kimś pogadam najfajniejsze są dzieci są szczere i wystarczy się bawić z nimi i jest fajnie nie są dwulicowe i toksyczne. Do dziś mam chyba stres pourazowy po poznawaniu ludzi (jedna dziewczyna miała faceta z mafii co mi groził śmiercią LOL, inna to jakaś toksyczna socjopatka, kolejna totalnie odmienna osobowość i ciężko było się dogadać, z kolei ludzie z mat-fizów czy jakichś informatycznych typowe aspergery i większe dziwolągi ode mnie nawet). Może jestem aspołeczna i mam nietypową osobowość, ale serio odżyłam jak ograniczyłam swoje kontakty z ludźmi do minimum. Teraz tagujcie przegryw, ale ja się dobrze z tym czuję.#brakznajomychtonieprzegryw

