przyszedłem do nowej roboty w poniedziałek i myślałem sobie że do pojebanego projektu trafiłem, no ale zacisnąłem zęby bo niby miałem mieć czas na wdrożenie. We wtorek szefostwo się pyta jaki progres a ja szczerze odpowiadam że zapoznaję się z projektem i uczę technologii w której nie mam doświadczenia i obycia (wiedzieli o tym przy zatrudnieniu) - stwierdzili żeby, nie wciskał im kitu, tylko dowiózł rozwiązanie do końca miesiąca (które de facto było połową projektu xd)W środę już zacząłem szukać nowej roboty, a w tydzień po rozpoczęciu roboty, rzuciłem papierami i nie żałuję. Miałem spokojnie czas na szukanie roboty i przygotowywanie się do rozmów rekrutacyjnych, dzięki czemu po 3 tygodniach znalazłem robotę w czasie kryzysu w branży.