Jak to pogodzić?Czy bycie z dziewczyną, która jest średnio w moim typie(ale jest osiągalna i na dodatek chciała się przypodobać, byłem z nią na pewnej imprezie jako osoba towarzysząca, choć jest chyba mocno wstydliwa, prawie jak ja) jest lepsze niż szukanie dalej(o ile szukaniem można to nazwać) lub czekanie na tą jedyną na całe życie. Mam 25 lat, dalej nie wiem co działać, przyjaciół prawie w cale(oprócz kolegi, który miał mnie z kimś zapoznać, ale na razie mnie zwodzi), w głębi duszy chciałbym mieć kogoś, żeby komuś się wyrzalić, gdzieś wyjść na miasto, pooglądać film, od siebie mółgbym pocieszyć w trudniejszym momencie itp.. Może ja nie nadaję się do bycia w związku, najgorzej to się przemóc, żeby się jakoś odezwać, przecież nie zaproszę do znajomych dziewczyny, której nigdy na oczy nie widzialem i odwrotnie, chyba że ja jakoś źle myślę, nie wiem boję się, że wyjdę na creep'a. PS. Nigdy nie byłem w związku, prawik.

