Opublikowane
Cześć Mirki i Mirabelki! Piszę tego posta, bo od kilku dni pewna rzecz nie daje mi spokoju i proszę Was o opinię, czy tworzę jakieś krzywdzące ludzi mikro teorie spiskowe, czy może jednak coś jest na rzeczy.Zacznijmy od krótkiego wprowadzenia. Wychowałem się w całkiem dużej popegerowskiej wsi, a moja młodość przypadła na przełom lat 90. i 2000. W tej miejscowości chodziłem do szkoły podstawowej - takiej typowej 1000-latki, do której razem ze mną chodziło pewnie z 300 dzieciaków. W większości nauczycielami w niej były kobiety, ale również zdarzali się faceci. Mężczyzną był dyrektor i jego zastępca. Zwłaszcza dyrektor - nazwijmy go panem Markiem - cieszył się zawsze dużym szacunkiem ze strony uczniów jak i rodziców. Z tego, co się orientuję dyrektorem jest zresztą do dzisiaj. To facet, którego można opisać jako "czarujący" - ładnie się wysławiał, dla każdego znalazł zawsze czas, starał się być turbosypatyczny. Właściwie nie wiem, czego uczył wcześniej, jako dyrektor prowadził jednak lekcje informatyki. Jego zastępca był bez wątpienia mniej popularny, ale również cieszył się dobrą opinią inteligentnego gościa. Też nie pamiętam do końca czego uczył, ale kojarzę, że mocno udzielał się w gminnym domu kultury oraz prowadził konferansjerkę na wielu festynach. Sprawdzony, inteligentny koleś.I tutaj przechodzimy do sprawy, która nie daje mi spokoju. Kilka dni temu dowiedziałem się z pewnego źródła, że panowie od lat są partnerami seksualnymi. Początkowo mega mi się spodobała ta informacja. Trzymanie jej w tajemnicy było dla mnie zrozumiałe, bo mówimy o niewielkiej wiejskiej społeczności, a fakt że panowie zapracowali na swoją niekwestionowaną markę pracą, a seksualność została ich intymną sprawą wydał mi się bardzo ok.Problemy z tą sytuacją zacząłem mieć, gdy skleiłem z nią kilka faktów. Gdy miałem 16 lat poznałem bardzo fajną dziewczynę, z którą spotykałem się przez jakiś czas. Poznaliśmy się w czasie wakacji, które spędzała w mojej miejscowości. Pan Hubert i pan Marek byli jej rodziną. Ona była bratanicą Marka i siostrzenicą żony Huberta. Umknęło mi to - Marek to wieczny kawaler, a Hubert ma odkąd pamiętam żonę, z którą nie ma dzieci. Właściwie nigdy się nie zastanawiałem nad tym - nie moja sprawa. Piszę o tym tylko dlatego żebyście zrozumieli absurd sytuacji, do której doszło. Gdy zaczęła się moja znajomość z tą dziewczyną to sobie sms-owiliśmy. Ona miała swój telefon, a ja podkradałem swój od mamy albo taty i w ten sposób z nią pisałem. Takie były czasy :) Ona wiedziała, że ja nie piszę od siebie. Któregoś dnia, gdy sobie korespondowaliśmy przyszedł jakiś dziwny SMS - taka tam niewinna zaczepka z nawiązaniem do Szekspira. Nie umiem sobie przypomnieć czy coś odpisałem, czy nie. W każdym razie generalnie zlałem sprawę - nie chciałem pisać z nikim innym, telefon nie był mój, a SMSy były zajebiście drogie. Powiedziałem o wszystkim mojej nowej dziewczynie i zapytałem, czy zna ten tajemniczy numer. Okazało się, że to jej wujek - zastępca dyrektora Hubert - wykradł go z jej telefonu, a wiedział dobrze że to ja z nią piszę. Ona to wyśmiała, powiedziała że ten robi sobie jaja, może testuje moją wierność i że już taki jest. Dziś jednak wydaje mi się to mega dziwne - 40-letni facet wypisywał jakieś anonimowe zaczepki do nastolatka. Gdy kilka dni temu dowiedziałem się, że panowie są kochankami to przypomniał mi się ten incydent. Wydaje mi się, że on mnie wtedy próbował poderwać. Pamiętam też, że kiedyś moja dziewczyna się upiła (ona była ciut starsza, pełnoletnia) - to był incydent i nie chcę żebyście pomyśleli, że była jakąś patuską. Tak jakoś wyszło - młodość, wakacje itd. W każdym razie rozpłakała się wtedy i powiedziała, że była za dzieciaka molestowana przez swojego wujka - Huberta. Gdy wytrzeźwiała to próbowałem z nią poruszyć ten temat, ale ona stwierdziła że opowiadała bzdury, bo była pijana. Tak skończył się ten temat. Od dawna nie jesteśmy już razem, chociaż całkiem miło wspominam ten związek.OK, a teraz pan Marek. Sympatyczny pan dyrektor był również miłośnikiem piłki nożnej. Regularnie grywał z chłopakami, którzy już wyszli z jego placówki w piłkę na szkolnej sali gimnastycznej, którą udostępniał nieodpłatnie. Ja nigdy nie interesowałem się jakoś wielce piłką i nie brałem w tym udziału. Ale kilku moich kolegów chętnie grało. Problem w tym, że z tej drużyny rekrutowali się również chłopcy, którzy następnie regularnie odwiedzali pana dyrektora w jego mieszkaniu. Oficjalnie chodziło o oglądanie jakichś dobrych meczów na płatnych kanałach. Dziś, gdy o tym myślę to wydaje mi się to dziwne, że 40-letni homoseksualista zapraszał do siebie 14-15 letnich chłopców. Wiem, że chodzili tam w grupach, ale też samotnie. Dawno się wyprowadziłem i nie mam już kontaktu z tą ekipą. Nie wiem zresztą, czy chcieliby coś gadać na ten temat, bo pomijając delikatną naturę sprawy pan Marek do dziś jest powszechnie lubianą gwiazdą. Podkreślam - to szalenie sympatyczny, dowcipny, przyjacielski człowiek, którego sam zawsze bardzo ceniłem i szanowałem.Jak myślicie, czy coś jest na rzeczy i panowie być może od lat odwalają jakieś krzywe pedofilskie akcje? A może krzywdzę ich mega grubymi podejrzeniami i to po prostu fajni ludzie umiejący porozumieć się z młodzieżą? Mam w głowie mentlik.#kiciochpyta #trudnesprawy #szkoła
13

Dyskusja

Nie ma jeszcze anonimowych odpowiedzi.

Komentarze z Wykopu

Sprawdzamy liczbę komentarzy...

Zobacz wszystkie wpisy

Akcje

Otwórz wpis na wykop.pl
Klucz publiczny:

clldl9bmd008g0m6af5ti6e2n

Dodane: 16 sierpnia 2023 - 12:27:22
Opublikowane

Autor był widzianyokoło 3 lata temu